SIEĆ NERDHEIM:

Więcej

    Fala za falą. Recenzja komiksu Twarz, brzuch, głowa

    Okładka komiksu

    Co myślę o komiksie Wandy Hagedorn i Oli Szmidy? To skomplikowane. Myślałam, że mnie za bardzo nie obszedł, ale jednak wracał uparcie w skojarzeniach i refleksjach. A przede wszystkim w pytaniach, czym tak właściwie jest. Czy to feministyczny manifest? Niekoniecznie. Autobiografia? Tak, ale mocno uzupełniona biblioteczną kwerendą.

    Twarz, brzuch, głowa to opowieść o niezgodzie na starość, ukobiecanie i patriarchat, mniej więcej w tej kolejności. Jest historią doświadczonej feministki o zdecydowanych poglądach, często niesympatycznej. Nie dlatego, że o coś walczy. Wanda z komiksu ma skłonności do egocentryzmu, a czasem brzmi, jakby lekceważyła problemy innych kobiet, zwłaszcza tych najbardziej nieuprzywilejowanych. Jak widzicie, to nie jest komiks, z którego łatwo wyciąga się naukę na przyszłość, czy którego bohaterka stanowi wzór do naśladowania.

    Walka ze zmarszczkami

    „Niesympatyczność” Wandy idzie w parze z jej niezgodą na ukobiecanie dominujące w społeczeństwie przeświadczenie, że kobieta powinna być śliczna, wiotka, miła i uśmiechnięta. Wywołało to przy okazji mnóstwo dyskusji wśród czytelniczek, które wyrażały swoje rozczarowanie tą postacią. Czekałyśmy na komiks feministyczny podobny do Totalnie nie nostalgii. Taki, z którym się utożsamimy. Może nawet na apologię walki o nasze prawa. Dostałyśmy zupełnie inną historię… Poza tym Wanda Hagedorn umieściła w Twarzy…tyle odniesień do literatury, cytatów i streszczeń, że co prawda można się z komiksu mnóstwo dowiedzieć, ale trudniej poczuć emocje głównej bohaterki. Czasami sprawia ona wrażenie jedynie przykładu na to, jak działa wpływ patriarchalnego społeczeństwa, a potem lektura filozofek i działaczek, a nie osoby z własnymi poglądami i uczuciami. Chowa się za cudzymi słowami.

    Wróćmy do starości. Twarz opowiada właśnie o walce głównej bohaterki z wiekiem. Nagle okazuje się, że Wanda może być postrzegana przez innych jako stara, na co zupełnie się nie zgadza, bo jakaś „babcia” to „obca kobieta” zamieszkująca bezprawnie jej ciało. To rozdział o botoksie, ale też skupieniu na sobie (zmarszczkach lub ich braku) w momencie, kiedy powinno się myśleć o innych bohaterka jedzie na misję pracować z ofiarami katastrofy naturalnej. Niektóre czytelniczki, z których wypowiedziami się spotkałam, nie bardzo miały ochotę czytać ten komiks po takiej rewelacji.

    Nie będę wam opowiadać całości, kolejne części wspomnę tylko pokrótce. Brzuch skupia się na kulcie szczupłości. Powracają tu nastroje z Totalnie nie…, przede wszystkim wspomnienia z dziecięcych lektur i wychowania do bycia „ładną dziewczynką”. Wanda okaże się przy okazji osobą skłonną do ignorowania uczuć innych kobiet czy do uszczęśliwiania ich na siłę. Wreszcie Głowa mówi o polityce. Ważnymi motywami tego rozdziału będą Strajk Klimatyczny i wielki feministyczny festiwal. Jak poprzednio, czasami będziecie musieli się zastanowić, czy aby na pewno postawa głównej bohaterki jest godna pochwały.

    Ukobiecanie – tylko jakie?

    Nie ukrywam, że mój odbiór Twarzy… dotyczy przede wszystkim scenariusza. To trochę krzywdzące w stosunku do świetnych rysunków Oli Szmidy, które nadają komiksowi lekkości. Wyglądają trochę jak z książek dla dzieci, co tworzy ciekawy kontrast z drobiazgowymi opisami i cytatami z literatury, przede wszystkim z eseju i non fiction. Obraz zostaje czasami przytłoczony całym tym tekstem, momentami zbyt dosłownie go ilustruje. Gdyby nie pastelowe kolory i miękka kreska, całość mogłaby być przeładowana.

    Jeśli miałabym być bardzo bezpośrednia i mało obiektywna, skwitowałabym ten komiks memem z Małym Yodą i hasłem “ok, boomer”. Z perspektywy Polski 2020/2021 z pandemią i zaognioną dyskusją o prawach rozrodczych, kwestie poruszane w Twarz, brzuch, głowa to przysłowiowe problemy pierwszego świata. Z kolei dla nas osób rozmawiających o wegetarianizmie i weganizmie, minimalizmie czy ogólnie zmniejszeniu konsumpcji, rzadko się malujących, może wychodzących powoli z zaburzeń odżywiania, ta historia nie wnosi niczego nowego. Uwidocznia tylko problemy feminizmu poprzedniego pokolenia.

    Jeśli prawa kobiet widzicie przez pryzmat Seksu w wielkim mieście czy Madonny, a ludzi jako produkty wychowania lub późniejszych lektur, może komiks do was przemówi. Nie bardzo da się go jednak przyłożyć do kobiet mających świadomość działających na nas stereotypów, ale starających się żyć samodzielnie. Skupionych na trosce o środowisko, a przez to także o innych ludzi. Tyle w kwestii utożsamiania się z bohaterką.

    SZCZEGÓŁY:
    Tytuł: Twarz, brzuch, głowa
    Wydawnictwo: Kultura Gniewu
    Scenariusz: Wanda Hagedorn
    Rysunki: Ola Szmida
    Typ: Komiks
    Gatunek: autobiografia
    Data premiery: styczneń 2021 r.

    Bądź na bieżąco z naszymi recenzjami. Obserwuj Nerdheim w Google News

    PODSUMOWANIE

    Plusy:
    + zapis czasu i postaw
    + można uznać za wspomnienia z historii feminizmu
    + świetne rysunki
    + mocno kontrowersyjna bohaterka

    Minusy:
    - tekst często przytłacza i dominuje nad obrazem
    - memuar, ale mało osobisty, bohaterka stanowi raczej ilustrację różnych tez
    - często ciężko empatyzować z bohaterką, jej postać może bardzo irytować i wkurzać

    komentarze

    guest
    0 komentarzy
    Inline Feedbacks
    Zobacz wszystkie kometarze
    Agnieszka „Fushikoma” Czoska
    Agnieszka „Fushikoma” Czoska
    Mól książkowy, wielbicielka wilków i wilczurów. Interesuje się europejskim komiksem i mangą. Jej ulubione pozycje to na przykład Ghost in the Shell Masamune Shirow, Watchmen (Strażnicy) Alana Moora czy Fun Home Alison Bechdel, jest też fanem Inio Asano. Poza komiksami poleca wszystkim Depeche Mode Serhija Żadana z jego absurdalnymi dialogami i garowaniem nad koniakiem. Czasem chodzi do kina na smutne filmy, kiedy indziej spod koca ogląda Star Treka (w tym ma ogromne zaległości). Pisze także dla Arytmii (arytmia.eu).