Więcej

    Wspólny sen – recenzja komiksu Nightworld

    KorektaKoszmar

    Przyznam, że po lekturze Nightworld: Midnight Sonata mam ambiwalentne uczucia. Z jednej strony to oryginalna i pięknie zilustrowana opowieść. Z drugiej – bardzo nieuporządkowana, miejscami niezrozumiała, niczym wyśniony zlepek przypadkowych myśli i skojarzeń. Może coś w tym jest, ponieważ Adam McGovern twierdzi, że pomysł, według którego powstała historia, zakiełkował w głowie śpiącego Paolo Leandriego. Sny mają jednak do siebie to, iż bywają chaotyczne.

    Bohaterem oryginalnej, czterozeszytowej miniserii jest zmiennokształtny Plenilunio. Zamieszkujący opustoszały zamek demon śpi za dnia, by – będąc codziennie budzonym przez swą lunatykującą ukochaną – opuszczać go pod osłoną nocy. W jakim celu podróżuje? Podobno poszukuje tajemniczego „klucza dusz”, mogącego pomóc mu wybudzić ze snu najdroższą Lidię. Gdy natrafia na właściwy trop, szybko przekonuje się, że nie on jeden pożąda tego cennego przedmiotu. Na jego drodze stają przysłane przez samego Księcia Podziemia demony – bezwzględna Hellena oraz szybkonogi Hotspot. Rozpoczyna się zacięta walka o artefakt, którego każdy ma zamiar użyć do własnych celów.

    W Midnight Sonata panowie McGovern i Leandri przedstawiają bogaty, bajkowy świat z całą gamą barwnych postaci. Cytując scenarzystę – Nightworld opowiada o próbie pisania własnej księgi przeznaczenia i dokonywaniu najlepszych możliwych wyborów. I tak rzeczywiście jest. W ostateczności bohaterowie nie stają do walki pomiędzy sobą, a zostają zmuszeni do zmierzenia się z konsekwencjami własnych błędnych decyzji z przeszłości. Na pewno należy pochwalić McGoverna za dużą dawkę humoru, autoironii i dystansu. Jak na debiutanta autor nawet nieźle odnajduje się w pulpowej estetyce klasycznego horroru. Zarówno protagoniści, jak i antagoniści są barwni i wielopłaszczyznowi. Niestety na tym koniec pochwał. Linię fabularną cechuje prostota, mimo to sposób narracji sprawia wrażenie chaotycznego, przez co nietrudno się czasem pogubić. W odbiorze nie pomaga kwiecisty styl wypowiedzi bohaterów, bo choć tego typu stylizacja zaskakująco dobrze pasuje do całokształtu, to bywa że dezorientuje. W konstrukcji scenariusza znajdują się dziury logiczne i błędy, w wyniku czego łatwo stracić wątek. Ponadto z treści nie zawsze wynikają motywy, jakimi kierują się postaci.

    Dużo lepiej ze swej roli wywiązuje się Paolo Leandri, którego rysunki wspaniale współgrają z atmosferą historii opowiadanej przez McGoverna. Jego specyficzny styl pasuje do onirycznego charakteru powieści. Włoch bardzo dobrze radzi sobie w przedstawianiu dynamizmu postaci, zwłaszcza w ukazywaniu ich w ruchu oraz w scenach walki. Kreska jest pewna, wyrazista i czytelna, niepozbawiona oryginalności, a kadry pełne szczegółów. Kolory nałożone przez Dominika Regana doskonale uzupełniają warstwę graficzną komiksu. Cieniowanie jest tak subtelne, że prawie niezauważalne. Od strony wizualnej Nightworld ma do zaoferowania bardzo wiele. Niestety treść nie zawsze nadąża za formą.

    Midnight Sonata może być ciekawą pozycją dla wielbicieli horroru głęboko inspirowanego literaturą groszową. Znajdziemy tu zabawę konwencjami, oryginalny humor, piękne ilustracje oraz ciekawie przedstawiony świat z wachlarzem interesujących postaci. Debiutujący artyści, zamiast podążać utartymi szlakami, starają się wytyczać własne ścieżki. I chwała im za to. Cytując autorów – komiks powstawał jako jeden wspólny sen w dwóch umysłach. Sny jednak nie zawsze są jasne i klarowne. Powieść, choć solidna, nie trzyma równego poziomu przez cały czas, a narracja bywa ulotna i niezrozumiała. Specyficzny język nadaje jej ciężkości, co ma wpływ na trudniejszy odbiór. Interesująca propozycja, ale raczej dla fanów gatunku niż dla przeciętnego czytelnika. Mimo to warto śledzić poczynania Adama McGoverna i Paolo Leandriego, ponieważ w tym duecie tkwią jeszcze spore pokłady twórczego potencjału.

    ZOBACZ W SKLEPACH

    SZCZEGÓŁY:

    Tytuł: Nightworld: Midnight Sonata
    Wydawnictwo: Image Comics
    Autorzy: Adam McGovern, Paolo Leandri i Dominic Regan
    Typ: komiks przygodowy
    Data premiery: 2015
    Liczba stron: 108

    PODSUMOWANIE

    Plusy:
    + oryginalne i estetyczne ilustracje
    + ciekawe postaci
    + interesująca konwencja
    + spora dawka humoru

    Minusy:
    - chaotyczna narracja
    - niekonsekwentna fabuła
    - niejasne motywy bohaterów
    - niełatwy w odbiorze

    1 KOMENTARZ

    1
    Dodaj komentarz

    avatar
    1 Comment threads
    0 Thread replies
    0 Followers
     
    Most reacted comment
    Hottest comment thread
    1 Comment authors
    Gamera Recent comment authors
    najnowszy najstarszy oceniany
    Gamera
    Gość

    Intrygujący tytuł. Chyba poświęcę mu czas. Po tej recenzji mam jeszcze większy apetyt.

    Tomasz V. Nguyen Xuan
    Tomasz V. Nguyen Xuan
    Sinolog z wykształcenia, komiksofil z wyboru. Cenię dobrym film, animację, sztukę, stand-up, grę czy serial. Posiadam dosyć szerokie spektrum zainteresowań począwszy od kulinarnych, poprzez sport, na podróżach kończąc. Uwielbiam doświadczać wszystkiego co ma potencjał by mnie ubogacić. Staram się rozwijać wszechstronnie. W wolnych chwilach kontempluję.