SIEĆ NERDHEIM:

Recenzja komiksu Klemens V. Ofiara templariuszy

Eksponowany krzyż templariuszy na okładce zawsze się dobrze sprzeda. Proces templariuszy toczył się w latach 1307-1311.

Historia tajemniczego upadku Zakonu Ubogich Rycerzy Chrystusa i Świątyni Salomona, szerzej znanego jako templariusze, stanowi idealną pożywkę dla popkultury. Niektórzy obwiniają tę instytucję (bądź jej spadkobierców) o całe zło tego świata (lub też dobro – zależy kogo spytać). Motyw skarbów i sekretów średniowiecznych mnichów-rycerzy pojawia się chociażby w Kodzie Leonarda Da Vinci, serii Assassin’s Creed, czy nawet w powieści o swojskim Panu Samochodziku. Komiks nie jest wyjątkiem.

Maurice Druon w książkowym cyklu Królowie przeklęci wykorzystuje klątwę, jaką wielki mistrz zakonu templariuszy Jakub de Molay rzuca podczas egzekucji na króla Francji Filipa Pięknego oraz jego potomków do trzynastego pokolenia. Sprawa sławetnego procesu i spalenia na stosie (w 1314 r.) stanowi centralny wątek komiksu Klemens V. Ofiara templariuszy autorstwa France Richemond (scenariusz), Germano Giorgiani (rysunki). Jest to kolejny tom cyklu Papieże w historii wydanego nakładem Egmont Polska. 

Obrona tytułowego papieża przed zakusami despotycznego monarchy stanowi główną oś konfliktu. Klemens V lawiruje między tym, co boskie, a tym, co cesarskie (czy królewskie). Jest jednym z aktorów dramatu, jaki rozgrywa się na początku XIV wieku we Francji. Pozostali uczestnicy to: Filip Piękny – tak przystojny jak przebiegły król – oraz Jakub de Molay – widocznie zaprawiony w bojach, acz nie w intrygach, mistrz zakonu templariuszy. 

Opowieści o czasach oddalonych o siedem stuleci traktują o zgoła innym świecie, na poły legendarne. I taki nastrój historii toczącej się “dawno, dawno temu” towarzyszył mi przez całą lekturę. Miałem wrażenie, że to fantasy. Oto zły, zaślepiony żądzą złota władca chce zniszczyć zakon sprawiedliwych rycerzy, dowodzonych przez paladyna bez skazy (de Molay wygląda, jakby miał co najmniej 15 poziom postaci). Czy dobroduszny arcykapłan zdoła się przeciwstawić jawnej nieprawości i fałszywym oskarżeniom? Cały sztafaż jest bajkowy – wszyscy paradują bez przerwy w ceremonialnych szatach (w koronie czy tiarze), a pozy, jakie przybierają, są dramatyczne.

Wszystko jest tutaj mocno dramatyczne (onomatopeja „SLAM”). Pontyfikat Klemensa V rozpoczął awiniońską niewolę papieży.

Czy warto przeczytać Ofiarę templariuszy? Kreska jest przyzwoita, rysownik dobrze sobie radzi z architekturą oraz detalami strojów, natomiast scenariusz… Akcja jest fragmentaryczna i urywana. Postacie pojawiają się i znikają. Właściwie nie wiadomo, jakie mają motywacje i kim dokładnie są. Jest jeszcze wątek konfliktu między Państwem Kościelnym a Republiką Wenecką oraz między Świętym Cesarstwem Rzymskim Narodu Niemieckiego a Karolem Andegaweńskim oraz pośmiertnego sądu nad Bonifacym VII. Nie łapię się w dynastycznych zawiłościach i relacjach między bohaterami, co i rusz pojawiającymi się w toku opowieści. W dialogach przeszkadzają mi sztucznie brzmiące, iście encyklopedyczne wtręty, np. “Jesteś najlepszym znawcą prawa kanonicznego i reformatorem Kościoła” albo “Ponieważ wiem, że wojna z Flandrią uszczupliła twoje zasoby, wyznaczam ci beneficja z dziesięciny na pięć lat”.

Rozumiem, że trudno jest napisać komiks historyczny i zmieścić cały pontyfikat Klemensa V na 48 planszach, jednak w poprzednich albumach Papieży w historii lepiej się to udało. Wszystko jest tutaj „komiksowane” – postacie, fabuła, dramaturgia. Do albumu można mieć te same zarzuty, jakie krytycy mieli do komiksu 50 lat temu – o uproszczenia, banalizowanie, tanią sensację. Wydaje mi się, że jest to pozycja tylko dla kolekcjonerów serii. Jakość wydania stoi na wysokim poziomie (jak zawsze w przypadku Egmontu), choć nadal żałuję, że nie jest to jednak tom w twardej oprawie – byłby dobrym prezentem chociażby z okazji I komunii świętej.

Wydanie zawiera, tradycyjnie już w tym cyklu, część historyczną. Tym razem chętnie przeczytałem tę pigułkę wiedzy, bowiem z komiksu trudno cokolwiek powiedzieć o tytułowym bohaterze. Biskup Rzymu portretowany w albumie jest raczej ugodowy. I tyle. Został przytłoczony przez dwóch pozostałych uczestników dramatu. Co zapamiętałem z lektury? Że Klemens był pierwszym papieżem w Awinionie, a także to, że zaczął produkować tam zacne wino. 

Dziękuję wydawnictwu Egmont za udostępnienie egzemplarza do recenzji.

SZCZEGÓŁY:
Tytuł oryginalny: Clément V. Le Sacrifice des Templiers
Wydawca oryginalny: Glénat
Wydawca polski: Egmont
Seria: Papieże w historii
Data premiery: 12.11.2020
Typ: komiks
Gatunek: biograficzny, historyczny, religijny
Scenariusz: France Richemond
Rysunki: Germano Giorgiani
Kolory: Florence Fantini
Przekład: Ernest Kacperski
Author
spot_img

Bądź na bieżąco z naszymi recenzjami. Obserwuj Nerdheim w Google News

komentarze

Subskrybuj
Powiadom o
guest
To pole jest wymagane. Przed jego zaznaczeniem koniecznie zapoznaj się z podlinkowanym dokumentem
0 komentarzy
Inline Feedbacks
Zobacz wszystkie kometarze
Marcin „Martinez” Turkot
Marcin „Martinez” Turkot
Jestem geekiem trzydziestego któregoś poziomu, a także niepoprawnym fanboyem Supermana. W magisterce pisałem o związkach komiksu superbohaterskiego z mitami. W życiu zajmowałem się redagowaniem czasopisma o grach fabularnych i planszowych, tłumaczeniami gier, moderowaniem forów, pisaniem tekstów dla największego polskiego portalu internetowego oraz do "Tygodnika Powszechnego". Obecnie pracuję w reklamie. Uwielbiam komiks, w szczególności frankofoński, oraz animacje wszelakiego rodzaju (może poza anime, na którym się nie znam). Od ponad 20 lat gram w erpegi. Na gry komputerowe nie starcza mi już czasu...
Enable Notifications    OK No thanks