Więcej

    Człowiek z liściem na głowie. Recenzja komiksu Captain Canuck Volume 1: Aleph

    KorektaKoszmar

    Captain Canuck Aleph Cover

    My mamy Kapitanów Klossa i Żbika, WILQa, Blera oraz Białego Orła. Kanada ma tymczasem… Kapitana Canucka. Nie jest to nowy superbohater, nie wywodzi się także z żadnego wielkiego amerykańskiego uniwersum komiksowego. To heros z Kraju Klonowego Liścia – ciałem, sercem i duchem.

    Pierwszy komiks z jego przygodami wydany został w roku 1975 jako niezależny projekt Richarda Connely’ego. Seria Captain Canuck ukazywała się nieregularnie do 1981 roku. Opowiadała o agencie kanadyjskich sił specjalnych działającym w przyszłości AD 1993, kiedy to ojczyzna hokeja oraz syropu klonowego stała się jednym ze światowych mocarstw. Protagonista, Tom Evans, na skutek kontaktu z pozaziemskimi istotami nabył nadludzkiej siły i szybkości. Odziany w czerwono-biały obcisły trykot z motywem liścia na masce robił to, co superbohaterowie robią najlepiej – prężył muskuły, prał kosmicznych złoczyńców po pyskach, podróżował w przestrzeni i czasie. Później kostium i pseudonim Kapitana Canucka nosiło jeszcze dwóch mężczyzn, a ich przygody zaprezentowano w trzech miniseriach ukazujących się co parę lat. W 2013 powstała webowa animacja, w której występował oryginalny bohater. Ten powrót był na tyle udany, że na swoje czterdzieste urodziny pierwszy Strażnik Północy doczekał się własnego, regularnego tytułu wydawanego przez nowopowstały kanadyjski ChapterHouse.

    Captain Canuck Aleph 001

    Jest to reboot serii, przenoszący opowieść w czasy współczesne i zmieniający nieco tło fabuły. W Aleph od razu wskakujemy w środek akcji. W rafinerii w Cold Lake, w prowincji Alberta, wybucha pożar. Najbliżej katastrofy przelatuje helikopter organizacji Equilibrium przebywający na misji treningowej. Tak się składa, że na pokładzie znajduje się Tom Evans. Płonący obiekt natomiast należy do Evans Energy, firmy będącej niegdyś w posiadaniu starszego brata bohatera – Michaela. Kapitan Canuck, niewiele myśląc, rusza na pomoc otoczonym przez płomienie pracownikom kompleksu. Oczywiście za tymi zbiegami okoliczności stoi potężny adwersarz i konfrontacja z nim stanowi sporą część albumu.

    Captain Canuck Aleph 002

    Poza główną osią akcji w komiksie pojawiają się liczne retrospekcje, ukazujące między innymi pochodzenie nadludzkich mocy tytułowego herosa. Ta historia nie odbiega za bardzo od typowych superbohaterskich origin stories, różniąc się właściwie tylko dekoracjami. Interesujące są natomiast inne wątki, dotyczące reszty zespołu. Wyraziści wieloetniczni współpracownicy Kapitana stanowią mocny punkt serii – poczynając od założyciela Equilibrium Michaela Evansa, przez snajperkę Kebek, szefową oddziału Redcoat, po pilota Blackbirda, ochroniarza Steeltowna Hammera oraz naukowczynię imieniem Parminder Patel. Co prawda ich charaktery nie są szczególnie oryginalne ani pogłębione, ale postacie różnią się wyglądem i zachowaniem na tyle, że nie zlewają się w anonimową masę (choć nie każda ma swoje pięć minut). Najwięcej miejsca poświęcono pochodzącej z Quebecu francuskojęzycznej Kebek (nomen omen) – większość tekstów w jednym z odcinków napisano w mowie Moliera. Mam nadzieję, że w kolejnych częściach takich epizodów będzie więcej, bo zespół Equilibrium może stać się wyróżnikiem serii. Rzadko kiedy w tym gatunku zdarza się, by działania obdarzonego mocami herosa wspierał sztab specjalistów.

    Captain Canuck Aleph 003

    Mieszkający na co dzień w Toronto Kalman Andrasofszky, autor licznych okładek dla Marvela, zatrudniony przy projekcie jako scenarzysta całości i rysownik pierwszych numerów, Ameryki nie odkrywa. Captain Canuck ani fabularnie, ani dialogowo, ani graficznie nie wychodzi poza standardy komiksu o superbohaterze, ale to solidna robota. Sądzę jednak, że gdybym był Kanadyjczykiem, byłbym dumny z takiego herosa.

    ZOBACZ W SKLEPACH

    Szczegóły:

    Tytuł: Captain Canuck Vol. 1: Aleph
    Wydawnictwo: ChapterHouse Comics
    Autorzy: Kalman Andrasofszky (scenariusz i rysunki), Leonard Kirk (rysunki)
    Typ: Komiks
    Gatunek: superbohaterowie
    Data premiery: 17 lutego 2018
    Liczba stron: 123

    PODSUMOWANIE

    Plusy:
    + zróżnicowane postacie
    + porządna komiksowa robota
    + francuskojęzyczny fragment o Kebek

    Minusy:
    - stereotypowa origin story

    Dodaj komentarz

    avatar
    Marcin „Martinez” Turkot
    Marcin „Martinez” Turkot
    Jestem geekiem trzydziestego któregoś poziomu, a także niepoprawnym fanboyem Supermana. W magisterce pisałem o związkach komiksu superbohaterskiego z mitami. W życiu zajmowałem się redagowaniem czasopisma o grach fabularnych i planszowych, tłumaczeniami gier, moderowaniem forów, pisaniem tekstów dla największego polskiego portalu internetowego oraz do "Tygodnika Powszechnego". Obecnie pracuję w reklamie. Uwielbiam komiks, w szczególności frankofoński, oraz animacje wszelakiego rodzaju (może poza anime, na którym się nie znam). Od ponad 20 lat gram w erpegi. Na gry komputerowe nie starcza mi już czasu...