SIEĆ NERDHEIM:

Rękawice zostały rzucone, Cywilizacjo. Recenzja gry Humankind

Ostatnie lata nie rozpieszczają fanów strategii. W jeszcze gorszej sytuacji są fani gier strategicznych 4X, które cieszą się jeszcze mniejszą popularnością, niż standardowe RTS-y. Sprawia to, że niektóre ich obszary są praktycznie zmonopolizowane przez pojedyncze tytuły. Słyszał ktoś o jakiejkolwiek dobrej konkurencji dla serii Civilization w kategorii turowych grand strategy? Ja też nie. Przynajmniej dopóki na horyzoncie nie pojawił się Humankind.

Oczywiście, była między innymi seria Endless, jednak nie przebiła się do szerszej publiczności. Odpowiedzialne za nią Amplitude Studios stoi także za omawianym tutaj tytułem, także od początku wiadomo jedno: to nie amatorzy bez doświadczenia. Ich poprzednie gry były naprawdę udane, choć nie tak popularne, jak na to zasługiwały. W przeciwieństwie do osadzonego w realiach fantasy Endless Legend oraz fantastycznonaukowy Endless Space, Humankind skupia się na historii naszej planety. Od antycznych cywilizacji do współczesnych nam gigantów. Brzmi podobnie jak Cywilizacja, prawda? To tylko pozory!

Niby wygląda znajomo, a jednak trochę obco.

Pierwszą różnicą jest podejście do kwestii cywilizacji. W przeciwieństwie do hegemona gatunku tutaj wybieramy kim gramy co każdy kamień milowy naszego państwa. W starożytności możemy zacząć jako Egipcjanie, w średniowieczu zostać Francją, a w nowożytności Japonią. Kraj i jego mieszkańcy pozostają Ci sami, w ten sposób odblokujemy po prostu specjalne jednostki lub zmienimy to, do jakich metod działania otrzymamy bonusy. Jedne narody lepiej spisują się w walce, inne w handlu lub nauce. Nic nie stoi na przeszkodzie, żeby z pokojowych handlarzy na przestrzeni wieków przerodzić się w krwiożerczych najeźdźców, jeżeli wymusi to na nas sytuacja geopolityczna. Pozwala to na większą elastyczność niż w przypadku poczciwej „civki”.

Całkowicie odmiennie wygląda także walka. Przypomina o wiele bardziej to, z czym mieliśmy do czynienia w serii Endless. Po zaatakowaniu wroga wszystkie jednostki znajdujące się w zasięgu dołączają do bitwy, w której poruszamy swoimi oddziałami. Pojawia się tutaj wpływ terenu, umocnienia czy przeszkody terenowe. W Cywilizacji walka potrafiła być naprawdę uciążliwa, tutaj każda kampania wojenna była frajdą samą w sobie.

Bitwy i oblężenia wypadają lepiej, niż w Cywilizacji.

Zmian jest więcej m.in. w możliwości wykreowania swojego przywódcy-awatara, odmiennej budowy mechanik dominacji kulturowych, religijnych czy politycznych. Amplitude Studios dołożyło wszelkich starań, żebyśmy nie dostali marnej kalki, a pełnoprawną produkcję z własnym pomysłem na siebie. Możemy tutaj definiować podejście do swobód obywatelskich naszych obywateli, ich wierzeń, a nawet podejścia do nauki. Oświecona dyktatura, która ściśle kontroluje swoich poddanych? Nie ma problemu. Uduchowiony kult nauki, który cieszy się niemalże anarchistyczną wolnością? Proszę bardzo. Przynajmniej w teorii, w praktyce podejmowane decyzje wpływają na suwaki, nie odbijając się tak mocno na rozgrywce. Niestety.

Kocham wykresy w strategiach!

W ten sposób zbliżamy się do problemów, z jakimi boryka się produkcja. Największy zarzut mam co do czytelności interfejsu. Czasami informacji jest za dużo, a kilka minut później brakuje nam łatwego dostępu do istotnej, ponieważ znajduje się w miejscu zupełnie odmiennym od tego, czego byśmy się spodziewali. Problem z czytelnością rzutuje także na mapę rozgrywki. O ile na początku nie ma dramatu, o tyle wraz z rozbudową miast potrafi zrobi się niezły bajzel. Momentami nie widać już, gdzie stoi jakaś dzielnica, a gdzie posiadamy przestrzeń wolną pod zabudowę.

Jest na sali jakiś fan dużej ilości statystyk na jednym ekranie?

Jako historyk z wykształcenia czuję zawód, że o wyborze naszego narodu albo jego następcy decyduje tylko i wyłącznie liczba gwiazdek, które zbierzemy za wykonywanie zadań. Sprawia to, że nie musimy planować z wyprzedzeniem swojej ścieżki rozwoju. Gdyby było trzeba spełnić dodatkowe wymogi, gra nabrałaby głębi, której momentami brakuje. Alternatywą mogłoby być także położenie większego nacisku na indywidualny styl rozgrywki poszczególnymi nacjami. Jednak wtedy gra nie byłaby już tak przystępna i casualowa.

Jeżeli chodzi o błędy, nie napotkałem ich wiele. Były sporadyczne i najczęściej nie przeszkadzały w rozgrywce. Jedynie przy dłuższych posiedzeniach, trwających ponad cztery godziny, pojawiały się zacięcia przy oddawaniu tury. Szybki restart gry i wczytanie zapisu wszystko rozwiązywało, ani jeden „sejwik” nie ucierpiał.

Chyba pora zweryfikować swoje wykształcenie. Nie wiedziałem, że Agamemnon i Midas walczyli z Niemcami.

Humankind okazał się świetny! To przyjemna produkcja, która posiada bardzo niski próg wejścia. Jest jednocześnie tak podobny i tak odmienny od Cywilizacji, że żaden fan gatunku nie powinien przejść obok obojętnie. Ma potencjał do długich sesji i testowania przeróżnych strategii. W trybie wieloosobowym sprawdza się tak samo dobrze, jak w jednoosobowym. Polecam i wracam do rozprzestrzeniania szamanizmu na kontynencie!

SZCZEGÓŁY
Tytuł: Humankind
Wydawca: SEGA
Producent: Amplitude Studios
Platformy: PC
Gatunek: 4X
Data Premiery: 17.08.2021
Recenzowany egzemplarz: PC
spot_img

Bądź na bieżąco z naszymi recenzjami. Obserwuj Nerdheim w Google News

komentarze

Subskrybuj
Powiadom o
guest
To pole jest wymagane. Przed jego zaznaczeniem koniecznie zapoznaj się z podlinkowanym dokumentem
1 Komentarz
Inline Feedbacks
Zobacz wszystkie kometarze
KiziMizi ogień i Woda
7 miesięcy temu

Niestety, humankind niewiele różni się od civa. To praktycznie ta sama gra na innych zasadach.

Janusz "Kocilla" Walaszek
Janusz "Kocilla" Walaszek
Miłośnik psów, strzelnicy i sportów walki. Oddany fan Blizzard Entertainment oraz uniwersum Warcraft. Gdyby mógł wybrać najlepsze miejsce na planecie, zdecydowanie byłyby to rodzime góry. Kieruje się w życiu prostą zasadą: "Wszystkich zwierząt na święcie nie pogłaszczesz, ale próbować warto".
Rękawice zostały rzucone, Cywilizacjo. Recenzja gry HumankindOstatnie lata nie rozpieszczają fanów strategii. W jeszcze gorszej sytuacji są fani gier strategicznych 4X, które cieszą się jeszcze mniejszą popularnością, niż standardowe RTS-y. Sprawia to, że niektóre ich obszary są praktycznie zmonopolizowane przez pojedyncze tytuły. Słyszał ktoś o jakiejkolwiek dobrej konkurencji dla serii...
Włącz powiadomienia    OK Nie, dzięki