SIEĆ NERDHEIM:

Tłuczone kotlety z wampira w polskim sosie. Recenzja gry Evil West

KorektaJustin

Przygody Jessego Rentiera nie zachwycają oprawą graficzną. Zaoferowany przez Flying Wild Hog gameplay jest jednak tak bardzo przyjemny i jednocześnie oldskulowy, że ciężko było mi oderwać się od telewizora, póki ostatni wampir nie poległ od ciosu mojej elektrycznej rękawicy.

Gry poświęcone tematyce Dzikiego Zachodu w ostatnim czasie cierpią na małą różnorodność tytułów. Od 2015 roku doczekaliśmy się dwóch części Hard West, gier taktycznych od rodzimych CreativeForge Games i Ice Code Games. W 2022 otrzymaliśmy także Weird West, RPG akcji od WolfEye Studios. Teraz do grona gier o podobnych tytułach dołączył także Evil West od Flying Wild Hogs. Jednak nazwa to jedyny element, który utrudnia odróżnienie jednej produkcji od reszty. Twórcy Shadow Warrior postanowili przedstawić nam Dziki Zachód w postaci gry akcji z elementami RPG, gdzie w rozgrywce przypominającej najnowsze God of War wyruszamy na wojnę z wampirami nawiedzającymi tereny XVIII-wiecznych Stanów Zjednoczonych.

Głównym bohaterem produkcji warszawskiego studia jest Jesse Rentier, czołowy członek organizacji chroniącej społeczność przed nieumarłym złem. Od rutynowego zabijania krwiopijców odrywa nas spisek mający na celu zdominowanie świata ludzi. W trakcie przygody zwiedzamy wiele lokacji, kolekcjonując elementy ekwipunku oraz sprzymierzeńców, którzy w ostatecznej rozgrywce pomogą bohaterowi uratować USA przed upadkiem.

Rozpoczynając zabawę w Evil West zastanawiałem się, jak przygoda rozgrywana w czasach Dzikiego Zachodu może być porównywana do perypetii Kratosa w świecie nordyckich bogów. Okazuje się, że podobieństwa istnieją i nie są jedynie symboliczne. Główna zasługa leży w posiadanej przez bohatera rękawicy, którą tłucze napotkane wampiry na krwawą miazgę. Dostępny od początku element ekwipunku sprawia, że w trakcie licznych potyczek wykonujemy nim soczyste combosy niczym Leviatanem, często wyrzucając przeciwników w powietrze. Po obniżeniu paska zdrowia oponenta możemy zakończyć jego męczarnie poprzez wykonanie efektownego finiszera. Walka z użyciem rękawicy nie ogranicza się do notorycznego klikania w jeden przycisk, gdyż z postępami odblokowujemy dostęp do coraz szerszego repertuaru ruchów, zaś na planszy obecnych jest wiele elementów, na które możemy rzucić przeciwników, tym samym sprawiając, iż szybciej dokonają (nie)żywota.

Zabawa z użyciem rękawicy zrodziła u mnie drugą wątpliwość. Mianowicie zacząłem się zastanawiać, czemu ma służyć możliwość ostrzeliwania wroga z dystansu. Początkowe potyczki są jednak jedynie wstępem do coraz bardziej wymagających pojedynków, gdzie wampirów pojawia się dużo więcej i są znacznie silniejsze. Zbyt długie koncentrowanie się na jednym przeciwniku kończy się wtedy przedwczesnym zgonem Jessego i załadowaniem ostatniego zapisu gry. O ile w pierwszych etapach spokojnie możemy rozwiązać każdy konflikt za pomocą rękawicy, o tyle później walka w Evil West dla odniesienia wygranej wymaga lawirowania po planszy i płynnego przeskakiwania między elementami wyposażenia.

A jest w czym wybierać, bo twórcy ani przez chwilę nie próżnują w rozdawaniu kolejnych narzędzi mordu. Do wspomnianych wcześniej rękawicy i strzelby szybko dołączają między innymi rewolwer, dwururka, kusza, działko Gatlinga, dynamit czy też możliwość teleportu oraz porażenia przeciwnika prądem. Na papierze wydaje się, że arsenał Jessego jest zbyt szeroki, walka z wampirami zbyt łatwa, a przełączanie się między broniami nieintuicyjne. Jednak nic bardziej mylnego. Przeciwników na ekranie momentami pojawia się bardzo dużo, a nawet na normalnym poziomie trudności ubicie niektórych z nich wymaga obrania dobrej taktyki. Wykorzystanie dostępnego rynsztunku jest podpięte pod praktycznie każdy przycisk pada, czyniąc system walki dość intuicyjnym i jednocześnie wymagającym. Wielokrotnie miałem ochotę odejść od gry sfrustrowany kolejną klęską, ale osiągnięte koniec końców zwycięstwo wynagradzało negatywne emocje z nawiązką.

Zarówno posiadane bronie jak i postać możemy ulepszać. Tutaj również ekipa z Flying Wild Hog nie bawiła się w przesadną skromność, więc drzewek rozwoju pojawia się całkiem sporo. W celu odblokowywania kolejnych wzmocnień wykorzystujemy zebrane pieniądze oraz schematy, a także podnosimy poziom doświadczenia postaci. Warto więc w przerwie między kolejnymi pojedynkami rozglądać się po planszy w poszukiwaniu rozmieszczonych skrzyń i innych znajdziek. Oprócz waluty dostępne są również znajdźki pozwalające na rozszerzenie wiedzy na temat świata gry, a także wystrojenie Jessego w nowe elementy ubioru.

Przyznam, że historia w grze nie należy do zbyt skomplikowanych i jedynie czytanie znalezionych listów może nadać jej trochę głębi, ale w trakcie zabawy nie zwracałem na nią szczególnej uwagi. Evil West należy do tych oldskulowych produkcji, gdzie fabuła stanowi jedynie tło motywujące nas do lania po gębach kolejnych napotkanych niemilców. Nawet ignorując tematy relacji bohatera z ojcem czy sytuacji w USA w tamtym okresie, dalej możemy się świetnie bawić przy oczyszczaniu świata z wampirzej plagi.

Jedyne zastrzeżenie mam do wersji technicznej Evil West. Oprawa graficzna momentami budziła we mnie wspomnienia początków PlayStation 4. Początkowe etapy zachwycały mnie swoją stylistyką oraz kolorytem. Jednak im więcej czasu spędzałem z Jessem, tym bardziej widziałem, że retro charakter produkcji nie dotyczy wyłącznie radości z prostoty rozgrywki. Nie przeszkadza to jakoś dobitnie, ale od produkcji wydanej w 2022 roku oczekiwałem nieco więcej.

Evil West stanowi dla mnie miłe zaskoczenie końcówki minionego roku. Nie miałem żadnych oczekiwań wobec polskiej produkcji i dzięki temu prawie na każdym kroku pozytywnie mnie zaskakiwała. Mam nadzieję, że warszawskie studio nie porzuci przedwcześnie stworzonego przez siebie świata i niedługo doczekamy się produkcji jeszcze lepszej i bardziej brutalnej od pierwowzoru.

SZCZEGÓŁY
Tytuł: Evil West
Wydawca: Focus Home Interactive
Producent: Flying Wild Hog
Platformy: Microsoft Windows, PlayStation 5, Playstation 4, Xbox Series X/S, Xbox One
Gatunek: gra akcji, RPG
Data premiery: 22.11.2022
Recenzowany egzemplarz: XSX
Author Name

Bądź na bieżąco z naszymi recenzjami. Obserwuj Nerdheim w Google News

komentarze

Subskrybuj
Powiadom o
guest
To pole jest wymagane. Przed jego zaznaczeniem koniecznie zapoznaj się z podlinkowanym dokumentem
0 komentarzy
Inline Feedbacks
Zobacz wszystkie kometarze
Tomasz „Snah” Rosłon
Tomasz „Snah” Rosłon
W skrócie na mój temat: zmęczony student, zawzięty rzeźbiarz tekstów, entuzjasta dobrej książki, oddany gracz. Urodziłem się w 1995 roku i jestem rówieśnikiem takich filmów jak Desperado i Batman Forever. Wolny czas spędzam przy dobrym kryminale lub innej wciągającej produkcji. Swoją karierę recenzencką prowadzę nieprzerwanie od 2013 roku tworząc mniej lub bardziej udane oceny wszelkiej maści tytułów. Do ekipy NTG trafiłem przypadkiem i zostałem na dłużej. W chwili, gdy to czytasz jestem dumnym redaktorem bloga i troskliwym członkiem ekipy.
Przygody Jessego Rentiera nie zachwycają oprawą graficzną. Zaoferowany przez Flying Wild Hog gameplay jest jednak tak bardzo przyjemny i jednocześnie oldskulowy, że ciężko było mi oderwać się od telewizora, póki ostatni wampir nie poległ od ciosu mojej elektrycznej rękawicy.Gry poświęcone tematyce Dzikiego Zachodu w...Tłuczone kotlety z wampira w polskim sosie. Recenzja gry Evil West
Włącz powiadomienia OK Nie, dzięki