SIEĆ NERDHEIM:

Tournée po Europie trwa w najlepsze. Recenzja gry Assassin’s Creed Valhalla: Oblężenie Paryża

KorektaJustin

Ostatnie części sagi gier o skrytobójcach przyzwyczaiły nas do pewnego schematu. Zarówno Origins, jak i Odyssey otrzymały jeden dodatek stawiający na zdarzenia bardziej wiarygodne z punktu widzenia historii, a także drugi, skupiony na odpowiedniej dla miejsca akcji mitologii. Wydawać by się mogło, że Valhalla idealnie nadaje się do kontynuowania tej tradycji. Tymczasem, ku memu zaskoczeniu, drugie DLC przeniosło mnie do Francji, oferując kolejny wątek fabularny inspirowany historycznymi wydarzeniami.

Eivor ewidentnie nie jest pisany spokojny żywot w Kruczej Przystani. Nasz bohater dopiero co powrócił ze zwycięskiej walki z kultem druidów w Irlandii, a po raz kolejny zmuszony jest ruszyć w drogę. Tym razem miejscem docelowym jego (lub jej, Valhalla udostępnia nam możliwość wyboru płci postaci) podróży jest będąca pod panowaniem Karola Otyłego Francja. Władca ten postawił sobie za cel neutralizację wszystkich wikingów ze swoich ziem. W obawie przed ekspansją szalonego władcy na Anglię, co tym samym oznacza zagrożenie rodzimej osadzie Eivora, nasz wojownik postanawia kolejny raz sięgnąć po topór i wraz z pobratymcami pokonać nadciągające niebezpieczeństwo.

Jak wspomniałem na początku tekstu, twórcy ostatnich gier z serii Assassin’s Creed przy okazji drugiego DLC pozwalali sobie na znacznie więcej w porównaniu do bardziej zachowawczego poprzednika. Magiczne krainy, fantastyczne stwory, niecodzienny ekwipunek do zabrania i wątek fabularny wrzucający nas w wir wydarzeń z udziałem faraonów, a także bogów. Był to spory powiew świeżości, urozmaicający rozgrywkę, która po kilkudziesięciu godzinach spędzonych przy tytule, chcąc nie chcąc, potrafiła stać się monotonna. W Oblężeniu Paryża zmiana jest jedynie kosmetyczna, gdyżzamiast rozległej Anglii czy też zielonych pól Irlandii oglądać będziemy ponure tereny średniowiecznej Francji.

W skrócie jest to wciąż stara dobra Valhalla, w której według licznika w grze spędziłem ponad 120 godzin. Okolice Paryża, oprócz bardziej mrocznej stylistyki, nie różnią się zbytnio od tego, co widzieliśmy, mijając angielskie miasta. Również nowości w rozgrywce jest jak na lekarstwo, zwłaszcza jeśli mieliście już styczność z pierwszym DLC. Poza wątkiem głównym, znanymi z podstawki misjami pobocznymi oraz różnego typu znajdźkami mamy dostępne prace realizowane dla sił rebelii. Są one jednak dość schematyczne i do złudzenia przypominają królewskie zlecenia z Gniewu Druidów. W zamian ze realizację celów zwiększa się nasz poziom niesławy, dzięki czemu zyskujemy dostęp do nowych elementów stroju. Ulepszyć możemy także naszych towarzyszy, którzy oferują nam swój miecz przy okazji niektórych zadań. Po realizacji kilku misji szybko wróciłem do wątku głównego i aż do pojawienia się napisów końcowych omijałem znaczniki buntowników szerokim łukiem.

Lou:

Assassin’s Creed Valhalla było grą doskonałą, w moim osobistym rankingu jest to najlepsza odsłona serii. Wszystko w niej zagrało: fabuła, postacie, setting, questy i aktywności poboczne. Gniew Druidów, choć bez specjalnych fajerwerków, okazał się przyzwoitym uzupełnieniem. Ostatnia wycieczka do Paryża niestety nie należy do udanych. Przewidywalną fabułę uzupełniają całkowicie nijacy bohaterowie. Niektóre monologi postaci ocierają się wręcz o cringe. Zadania poboczne są powtarzalne, a ich ukończenie nie gratyfikuje gracza wartościowymi itemami. Trafiło się też trochę błędów (przynajmniej w ogrywanej przeze mnie wersji na PS4): postać blokuje się na niewidzialnych przeszkodach, interaktywne elementy pozostają podświetlone mimo ich zebrania. Przy wjeździe do miast i wsi gra zalicza konkretne spadki klatek poprzedzone 1-2 sekundowym zamrożeniem obrazu. Nowości, tu pod postacią ciężkozbrojnych przeciwników oraz misji szpiegowskich, jest zdecydowanie za mało, by na tym etapie nie odczuwać znudzenia tytułem. Ukończenie Oblężenia Paryża zajmuje zaledwie siedem godzin, dziewięć, jeśli chcemy zdobyć komplet trofeów. Wszystko to składa się na obraz dodatku zupełnie niepotrzebnego, nieprzemyślanego i pisanego na przysłowiowym kolanie. Tym razem Ubi nie dowiozło.

Platforma: PS4

Ocena: 4/10

Oblężenie Paryża oferuje jednak jeszcze jedną nowość, która dla odmiany zrobiła na mnie duże wrażenie. Misje wątku głównego polegające na zlikwidowaniu celu zostały znacząco rozbudowane, przypominając tym samym rozgrywkę z wydanego w 2014 roku Assassin’s Creed Unity. Mianowicie poza standardową szarżą z toporem w dłoni możemy postawić na bardziej subtelne rozwiązanie, wypełniając małe zadania rozmieszczone w okolicach miejsca, gdzie ukrywa się nasz oponent. Poprzez ich realizację otrzymujemy informacje na temat przeciwnika oraz sposobu, w jaki możemy się do niego zbliżyć. Pomyślne podejście z użyciem podstępu pozwoli na brutalną egzekucję w postaci uprzednio przygotowanej cutscenki. Każde zabójstwo wykonane tą metodą dostarczało dużej dozy satysfakcji, jednocześnie ciesząc oczy znacznie bardziej wyrafinowanym wykonaniem.

Plus grze należy się także za wątek fabularny. Gniew Druidów zapadł mi w pamięć z powodu niecodziennie wyglądających postaci. Sama historia nie pozostawiła po sobie żadnego wrażenia. W Oblężeniu Paryża spotkamy kilka dość wyrazistych postaci, jak sojuszniczka Toka czy nasz główny oponent, czyli sam Karol Otyły. Całość została pokryta mroczną atmosferą średniowiecznego Paryża, co nadało grze dodatkowego charakteru. Nowością związaną z tym francuskim miastem jest (niczym w A Plague Tale: Innocence) plaga szczurów. Gryzoni tych nie możemy zabić, a jedynie odstraszyć, co pozwoliło twórcom na dodanie do gry kilku zagadek środowiskowych oraz specjalnych umiejętności pozwalających na skuteczne atakowanie przeciwników.

Pod kątem technicznym dodatek sprawił się zaskakująco dobrze. Zasiadając do niego, wciąż pamiętałem jedno z zadań głównych w ramach podstawowej kampanii, które w wyniku nieszczęsnego buga skutecznie zablokowało mi dalszą grę, aż do momentu wydania łatki. Słysząc opinie o wszechobecnych błędach w Oblężeniu Paryża, byłem nastawiony na najgorsze. Nic takiego jednak się nie wydarzyło, a 8-9 godzin potrzebnych do ukończenia gry upłynęło bez jakichkolwiek problemów mogących spowodować westchnienie pełne irytacji czy też wybuchy frustracji.

Ocena najnowszego DLC do Assassin’s Creed Valhalla stanowiła dla mnie trudny orzech do zgryzienia. Jest to ta sama gra, przy której spędziłem z satysfakcją kilkadziesiąt godzin, siekąc wrogów oraz rozwiązując królewskie intrygi. W Paryżu bawiłem się dobrze i nie mogę uznać tego czasu za stracony, lecz wynika to wyłącznie z faktu, że tak samo podobało mi się wcześniej w Anglii. Ilość nowości nie usprawiedliwia jednak wydania ponad 100 zł na ten dodatek. Tym samym Oblężenie Paryża stanowi gratkę wyłącznie dla fanatyków, którzy spędzili dziesiątki godzin w butach Eivor i wciąż nie mają dość.

SZCZEGÓŁY:
Tytuł: Assassin’s Creed Valhalla: Oblężenie Paryża
Wydawca: Ubisoft
Producent:
Ubisoft
Data premiery:
12.08.2021
Platformy:
PC, XOne, XSX/S, PS4, PS5
Gatunek: Przygodowa, gra akcji
Recenzowany egzemplarz:
XSX

Bądź na bieżąco z naszymi recenzjami. Obserwuj Nerdheim w Google News

komentarze

Subskrybuj
Powiadom o
guest
To pole jest wymagane. Przed jego zaznaczeniem koniecznie zapoznaj się z podlinkowanym dokumentem
0 komentarzy
Inline Feedbacks
Zobacz wszystkie kometarze
Tomasz „Snah” Rosłon
W skrócie na mój temat: zmęczony student, zawzięty rzeźbiarz tekstów, entuzjasta dobrej książki, oddany gracz. Urodziłem się w 1995 roku i jestem rówieśnikiem takich filmów jak Desperado i Batman Forever. Wolny czas spędzam przy dobrym kryminale lub innej wciągającej produkcji. Swoją karierę recenzencką prowadzę nieprzerwanie od 2013 roku tworząc mniej lub bardziej udane oceny wszelkiej maści tytułów. Do ekipy NTG trafiłem przypadkiem i zostałem na dłużej. W chwili, gdy to czytasz jestem dumnym redaktorem bloga i troskliwym członkiem ekipy.