SIEĆ NERDHEIM:

(+18) Erotyzmem, religią i polityką świat jest zbudowany. Recenzja książki Strzała Kusziela

Fedra z tatuażem (marką) oznaczającą jej profesję
Fedra z tatuażem (marką) oznaczającą jej profesję

Erotyka jest zaskakująco często elementem fantastyki, ale rzadko jej główną tematyką. Podejrzewałem, że po boomie na tego typu motywy zapoczątkowanym przez Pięćdziesiąt twarzy Greya twórcy z różnych działów literatury będą chętniej po nie sięgać, ale nic takiego nie nastąpiło. Jest jednak jeden cykl w fantastyce, który z erotyki zrobił swoją główną oś, wokół której obraca się wszystko inne. Jacqueline Carey sagą o Kuszielu pokazuje nam, iż o zbliżeniach można mówić z wyczuciem, pasją, dojrzałością i pięknem. I chwała jej za to.

Pierwszy tom tejże sagi to Strzała Kusziela, gdzie (jak można się domyślić ze wstępu) znajdziemy sporo „momentów”. Ich przyczyną jest główna bohaterka powieści, czyli Fedra nó Delaunay, która jest kobietą naznaczoną przez jednego z panteonu bogów – notabene Kusziela. Jego domeną są sadomasochistyczne skłonności. Inni mogą się zorientować w jej wyjątkowości bez problemu, gdyż kobieta posiada unikatową czerwoną plamkę na swej tęczówce. Zostaje ona oddana do świątyni jako dziecko (rodziców nie stać jest na utrzymanie pociechy). Ten przybytek jest całkowicie oddany szkoleniu prostytutek, które w tym świecie są traktowane z olbrzymim respektem. Ba, to nie są ladacznice, tylko najwyższe kapłanki Naamy (bogini rozkoszy cielesnych).

Na początku Fedra spędza parę lat w świętym przytułku, ucząc się różnych technik miłosnych. Po krótkim czasie zostaje oddana na stałe do służby u szlachcica – Anafiela Delaunaya, który z kolei chce wykorzystać jej talenty w inny sposób. Posyła ją do różnych domów szlacheckich, gdzie ma się dowiadywać jak najwięcej, podsłuchiwać, wyciągać informacje w trakcie zbliżeń. Chciał stworzyć z niej szpiega-kurtyzanę. Jego drugim podopiecznym jest Alcuin nó Delaunay pełniący tę samą rolę co protagonistka w machinacjach Anafiela. Pewnego dnia ustala on tożsamość spiskowców, którzy zamordowali jedną z najważniejszych osób w królestwie. Gdy dowiadują się oni, że zostali odkryci, postanawiają usunąć szpiega. Próbę zamachu udaremnia ochroniarz – Guy, który traci przy tym życie. Od tego momentu wydarzenia nabierają tempa, intrygi stają się coraz gęstsze.

Całą akcję śledziłem z perspektywy wspomnianej protagonistki. Nie są to losy w żadnej mierze banalne. Akcja dziejąca się na kartach książki jest wciągająca i kibicujemy Fedrze od samego początku. Nie ma w związku z tym wątpliwości, do kogo ma należeć moja sympatia, ale nie jest ona wymuszona. Jest to postać naprawdę dobrze poprowadzona i nie jest to mityczny heros, tylko kobieta z krwi i kości, gotowa do najwyższych poświęceń w imię tego, co uważa za słuszne. Nie uświadczymy tu praktycznie żadnej magii. Wszystko oparte jest na fikcyjnych wydarzeniach, relacjach międzyludzkich. I duża w tym wszystkim rola erotyki, jako elementu przekupstwa, dzięki któremu uzyskuje się konkretne korzyści.

Świat przedstawiony bardzo przypomina Europę w okresie późnego średniowiecza. Terytoria państw pokrywają się z tymi, które znamy z geografii. Nawet zwyczaje, język oraz sposób sprawowania władzy zgadza się z tym, co mówi historia. Znalazłem też tutaj momentami stereotypowe, narodowe cechy. Przeważająca część akcji toczy się w alegorii Francji. Zresztą to miejsce daje jej pole do popisu na arenie zmysłowości. W końcu trójkolorowi słyną z bycia romantykami. Pokrywa się też nawet religia, gdyż Elua (najważniejszy bóg w uniwersum) przypomina Jezusa. Ma nawet swego rodzaju ośmiu apostołów, poświęcił się dla ludzkości i zostawił najważniejsze przykazanie miłości: „Kochaj jak wola twoja”. Naprawdę wiele aspektów tej miłości odnalazłem na kartach powieści.

W tym tomie poznałem też plemię barbarzyńców nordyckich, ich zwyczaje i tereny (Skaldię), gdzie Fedra spędza trochę czasu ze swoim ochroniarzem. Te prymitywne ludy północy nie odbiegają zbytnio od naszego stereotypowego wyobrażenia o nich. Podobnie ma się rzecz z Albą, która ewidentnie jest wzorowana na krajach celtyckich.

Fabuła stoi na wysokim poziomie, rozwija się bardzo obiecująco i nie czuć nawet tego, że to wszystko opowiada nie wszechwiedzący narrator, a Fedra. Wędrowałem razem z nią w różne okolice, śledziłem zakamuflowane intrygi, rozgrywałem wszelkie gry polityczne. Walka o władzę, o zwiększenie swej pozycji choćby odrobinę, zdrady, zabójstwa. Wszystko to chleb powszedni dla naszej bohaterki, która sama się stara w tym zorientować i jednocześnie ochronić przed tym swą kochaną królową.

Stylowo jest wręcz rewelacyjnie. Byłem oczarowany sposobem pisania Jacqueline od samego początku i nie rozczarowałem się przez całą lekturę. Język scen erotycznych zachwyca bezustannie swą poetyckością, bardzo skutecznie unikając wszelkiego rodzaju wulgarności. Akt jest opisany jako dzieło sztuki – wręcz coś, co należy podziwiać. Pod tym względem nie miałem prawa się zawieść na tej książce. Jest ona prawdziwą ucztą dla koneserów, pokazem, jak należy pisać o pięknie wszelkiego rodzaju. Widać od razu, że autorka jest urodzoną estetką. Pozostałe sceny też trzymają poziom. Autorka wie, jak opisywać zdarzenia z pierwszoosobowej perspektywy.

Bohaterowie pojawiający się w utworze są bardzo wyraziści i mają określony charakter. Są doprawdy różnorodni i trudno ich mylić. Rody, z których pochodzą, mają nadane pewne tradycyjne, unikalne cechy i nie wychodzą spoza narzuconych w ten sposób ram. Może to się wydawać dość hermetyczne, ale pisarka jakoś sobie poradziła z tym pozornym impasem. Zresztą jedna powtarzalna właściwość to jeszcze nie tragedia. Zawsze zostaje masa cech indywidualnych, które można postaciom przypisać. Decyzje poszczególnych osób zaskoczyły mnie nie jeden raz.

Patrząc na opis skrócony fabuły, świata przedstawionego itd., można się zastanawiać, gdzie w tym wszystkim fantastyka. Rzeczywiście nie ma jej za wiele u Jacqueline Carey. Oprócz nielicznych interwencji bogów (jak u Fedry w jej upodobania), występuje w powieści tajemnicza istota sterująca prądami i pogodą wód oceanicznych. W późniejszych partiach książki ma ona niebagatelny wpływ na wydarzenia. Poza tymi dwoma elementami można patrzeć na Strzałę Kusziela jak na czystą fikcję.

Aby nie było tak do końca różowo, muszę powiedzieć, że znajdziemy parę dłużyzn w Strzale Kusziela. I potrafią one zanudzić do tego stopnia, że momentami przerywałem czytanie. Dialogi też nie są jakimiś szczególnymi perełkami, aczkolwiek też nie są jakiejś odpychające. Część zwrotów akcji udało mi się przewidzieć, aczkolwiek tylko mały ułamek całości.

Kończąc, gorąco polecam wam początek Trylogii Kusziela. Jest to kawał naprawdę świetnie napisanej książki z fascynującą protagonistką, dużą dozą zmysłowości, ciekawą historią do opowiedzenia. Trudno mi znaleźć kogoś, kogo by ona odrzuciła. No, może ludzi niedojrzałych do takiej tematyki, którzy mają inne oczekiwania, gdy usłyszą o seksie. Pozostałych już chyba nie muszę w tym momencie zachęcać. Ma swoje wady, ale w ogólnym rozrachunku czas spędzony na lekturze trudno będzie nazwać czasem straconym.

SZCZEGÓŁY:
Tytuł polski: Strzała Kusziela
Tytuł oryginalny: Kushiel’s Dart
Wydawnictwo: Mag
Autor: Jacqueline Carey
Tłumaczenie: Maria Gębicka-Frąc
Gatunek: erotyczna fantasy
Liczba stron: 688
ISBN: 978-83-8900-481-9

Bądź na bieżąco z naszymi recenzjami. Obserwuj Nerdheim w Google News

komentarze

Subskrybuj
Powiadom o
guest
To pole jest wymagane. Przed jego zaznaczeniem koniecznie zapoznaj się z podlinkowanym dokumentem
0 komentarzy
Inline Feedbacks
Zobacz wszystkie kometarze
Krzysztof "Kazio_Wihura" Bęczkowski
Niepoprawny optymista, do tego maniak fantastyki. Czyta i kupuje kompulsywnie wiele książek. Gra we wszelakie tytuły (przede wszystkim RPG, strategie, można tu też wymienić parę innych gatunków). Nie patrzy na datę wydania danego dzieła i pochłania wszystko, co ma na swej drodze. Przekroczył magiczną trzydziestkę. Po cichu liczy, że go ominie kryzys wieku średniego.