SIEĆ NERDHEIM:

And his name is Zek. Recenzja książki Komornik – Arena Dłużników #2

Epicka okładka

Czy da się połączyć wrestling z walkami gladiatorów? Co według ludu lubi Archanioł Michał? W jaki sposób stworzyć broń mogącą uśmiercać „niebiańskie” istoty? Czym charakteryzuje się Syjam? Na te i inne pytania odpowie Wam Michał Gołkowski w swojej najnowszej książ… paście mówiącej o dalszych losach Zeka.

Na początku wspomnę, że lektura drugiej odsłony Areny Dłużników nie jest dziełem pokroju Wojny i pokoju czy Hrabiego Monte Christo. To bezpardonowy miks całkowitej profanacji i solidnej porcji rozrywki. Zwłaszcza ta ostatnia w dzisiejszych czasach jest niezwykle potrzebna, mimo iż powiadają, że kto się w Polsce urodził, w cyrku się nie śmieje. Ta karawana popapraństwa trzyma się dobrze i jedzie dalej, mimo szczekania psów.

Jak już wiemy z poprzedniej części, Zek ze swoją Drużyną Spie*****nia został zdradzony i sprzedany przez jednego ze Świętych. Finał transakcji sprawił, że nasza brygada trafiła do szkoły gladiatorów. Dzień w dzień trwają treningi, a pieczę nad programem szkolnictwa trzyma Siliasz (postać dobrze znana czytelnikom z poprzedniej trylogii), który z wiadomych względów nie poznaje i nie pamięta osoby naszego Ezekiela. Gdy dochodzi do starć na arenie, ku uciesze gawiedzi krew się leje gęsto, a po skończonych zawodach podliczane są straty wśród wojowników. Ale czy liczba poległych się zgadza? Otóż nie, moi mili Państwo, bowiem pan Siliasz, niczym znany polityk o charakterystycznym nosie, wpadł na doskonały pomysł, jak uniknąć niepotrzebnych ofiar i oszukać numerki. Wystarczy tylko odrobina aktorstwa oraz pewien element rybiej anatomii, a reszta sama się uda.

I tak mijają dni, tygodnie, a naszemu bohaterowi coraz bardziej zależy na wydostaniu się ze szkółki i odszukaniu rodziny. Niestety, jak to bywa, pojawiają się komplikacje. Parafrazując znany cytat, jeśli życie oferuje ci gó**o, zrób z niego coca-colę, a wtedy życie powie: „o ja pier***ę!”. I z pełną determinacją Zek rozpoczyna swoją krucjatę przeciwko Górze, mając do pomocy nie tylko przyjaciół ze szkółki, ale również innych, bardzo pokręconych i potężnych sojuszników. Kilku z nich poznał nawet w swoim poprzednim życiu, ale… No właśnie! I znowu to chędożone „ale”!

We dwoje zawsze raźniej.

Arena Dłużników obfituje w iście obrazoburcze cytaty, nawiązania do popkultury czy cieszące się dużą popularnością internetowe memy. Wyczuwalna jest też nuta niezadowolenia wynikająca z błędnie interpretowanej definicji „wolności”, o czym przypominają cytowane teksty piosenek znanych bardów. W trakcie lektury, poza ucieczką do wyimaginowanego świata postapo, można odnieść wrażenie, że przebywa się w zakładzie rzeźniczym. Ilości latającego mięsa można tu liczyć w tonach, zarówno w wersji fizycznej, jak i słownej. Znajdzie się również symboliczne miejsce dla wciąż aktualnych wydarzeń politycznych, które w umiejętny sposób zostały wplątane w część dialogów.

Wertując kolejne strony Komornika, odczuwałem niemałą satysfakcję z lektury. Cały czas coś się działo, zabawne dialogi co chwilę przeplatały się z opisami walk, a szczegółowość w przedstawieniu lokacji pobudzała wyobraźnię. W pamięć zapadają też stworzeni przez autora Wysłannicy, ukazani w dość karykaturalny i groteskowy sposób. Pojawiające się w treści spowolnienia były jak cisza przed burzą. A po kulminacji niczym mantra pojawiało się pytanie: „co tu się właśnie odjaniepawliło?!”. Nawet mimo faktu, że fabuła nieco zwalnia w przeciwieństwie do tomu I, Arenę Dłużników z czystym (albo nieczystym) sumieniem polecam każdemu fanowi obrazoburczych książek.

Z rękoma opartymi na gladiusie, dziękujemy Fabryce Słów za udostępnienie egzemplarza do recenzji.

SZCZEGÓŁY:
Tytuł: Komornik – Arena Dłużników #2
Wydawnictwo: Fabryka Słów
Autor: Michał Gołkowski
Ilustracje: Paweł Zaręba
Gatunek: post-apo, fantasy
Data premiery: 30.06.2022
Liczba stron: 555
ISBN: 978-83-7964-734-7

spot_img

Bądź na bieżąco z naszymi recenzjami. Obserwuj Nerdheim w Google News

komentarze

Subskrybuj
Powiadom o
guest
To pole jest wymagane. Przed jego zaznaczeniem koniecznie zapoznaj się z podlinkowanym dokumentem
0 komentarzy
Inline Feedbacks
Zobacz wszystkie kometarze
Łukasz „Kisiel” Krzeszowiec
Łukasz „Kisiel” Krzeszowiec
Rocznik ’88. Fan komiksu, dobrej książki i filmu. Lubi posłuchać ostrzejszych brzmień. Swój gust muzyczny przyprawia klasyką oraz muzyką elektroniczną. Nie znosi owijania w bawełnę i jak ognia unika „niepracującej szlachty” czy „absolwentów szkół robienia hałasu”. W wolnych chwilach poluje na prawdziwe pokemony, włócząc się z wędką wzdłuż brzegów Królowej Rzek, zdradzając ją chwilami z innymi ciekami i bajorami. Nieuleczalny fanatyk włoskiego futbolu (wierny kibic Interu Mediolan). Wielbiciel dobrego piwa i whisky. Czasem popełnia recenzje, by innym razem nabazgrolić coś z zupełnie innej beczki. Podczas ostatniego remontu w jego domu, jeden z majstrów stwierdził, że ma nierówno pod sufitem.
And his name is Zek. Recenzja książki Komornik - Arena Dłużników #2Czy da się połączyć wrestling z walkami gladiatorów? Co według ludu lubi Archanioł Michał? W jaki sposób stworzyć broń mogącą uśmiercać „niebiańskie” istoty? Czym charakteryzuje się Syjam? Na te i inne pytania odpowie Wam Michał Gołkowski w swojej najnowszej książ… paście mówiącej o dalszych...
Włącz powiadomienia    OK Nie, dzięki