SIEĆ NERDHEIM:

Kreatywne zdobywanie punktów. Recenzja gry towarzyskiej HINT.

Kompaktowe pudełeczko.

Uwielbiam gry towarzyskie. A jeśli losowość stanowi marginalny element, a kreatywność to główny motor napędowy rozgrywki – jestem kupiony. Tak też się stało za sprawą rewelacyjnej duńskiej produkcji HINT, będącej połączeniem imitacji karaoke i kalamburów.

Zacznę od kwestii wizualnej. Pierwsze co rzuca się w oczy to niewielkie pudełko z plastikowym „walcem” w środku. W tym wypadku nawet pozwolę sobie użyć terminologii „słoika”, gdyż opisywany element bardzo go przypomina i zawiera wyróżniającą się „nakrętkę” składającą się z dwóch obręczy. Kompaktowy rozmiar „walca” sam w sobie jest dużym plusem, gdyż zmieści się w każdej większej torebce czy plecaku.

We wnętrzu pojemnika znajdują się wszystkie elementy niezbędne do przeprowadzenia rozgrywki. Mamy tu 150 kart z 5 hasłami do odgadnięcia (plus hasło zakazane, o czym później), minitablicę do rysowania, flamaster z minigąbką w nakrętce, klepsydrę odmierzającą czas oraz 2 pionki i instrukcję.

Pokaż kotku, co masz w środku.

No to słów kilka o odbiorcach gry. Jest ona przeznaczona dla 4 lub więcej osób (najlepiej w parzystej liczbie), które dzielą się na 2 drużyny. Ze względu na charakter niektórych haseł oraz zawarte na kartach teksty piosenek minimalny wiek uczestników rozgrywki ustalono na 15 lat.

Sama instrukcja została napisana w sposób zwięzły i zrozumiały, a zasady są na tyle proste, że nie wymagają głębszej analizy. Dzięki temu rozgrywkę można rozpocząć już od momentu rozpakowania gry. Czas pojedynczej sesji ustalony został na 30 minut, ale gwarantuję, że przy odpowiednim towarzystwie czas ten może się znacznie wydłużyć.

A z czym to się je? Otóż zadaniem każdej z drużyn jest odgadnięcie jak największej liczby haseł w ciągu 90 sekund (odmierzanych przy pomocy klepsydry) z wylosowanej karty. Tematyka poszczególnych zagadnień jest bardzo różnorodna. Wśród nich znajdziemy między innymi zachowania niektórych zwierząt, znane osobistości ze świata filmu czy motywy muzyczne. Kluczowym elementem jest sposób prezentacji wybranych tematów. W przypadku utworów muzycznych należy zanucić wskazany na karcie tytuł, a w razie problemów ze skojarzeniem kompozycji przez osobę prezentującą, zacytowano fragment tekstu, który jest w stanie ukierunkować zamierzenia gracza. Prezentacja pozostałej tematyki opiera się głównie na pokazywaniu (bez wydawania jakichkolwiek dźwięków), opisywaniu lub rysowaniu. Oczywiście nie ma tu wolnej amerykanki, a sposób przedstawienia haseł jest jasno opisany na wybranej karcie.

Przykładowe karty

Zdobyte punkty odlicza się przy pomocy „obręczy”. Została ona podzielona na kilkadziesiąt pól i przy pomocy pionka odmierza się ich liczbę i analogicznie go przesuwa. Właśnie ten sposób punktowania bardzo przypadł do gustu mnie i graczom uczestniczącym w rozgrywce. Dzięki specjalnemu wycięciu na pionku zgrabnie się go przesuwa i odhacza swoje zdobycze na „obręczy”.

Poza punktacją na „obręczy” znajdują się jeszcze 3 charakterystyczne motywy: ze strzałką, czarne z 1+ oraz niebieskie z 1+. Pole ze strzałką oznacza miejsce, w którym należy umieścić kartę, gdy jedna z drużyn wybierze swój temat do prezentacji. Czarny motyw z 1+ gwarantuje dodatkowy punkt bez względu na liczbę odgadniętych haseł. Niebieskie pole z 1+ wymusza na drużynie rozpoczynającej turę wybór karty znajdującej się przy omawianej pozycji.

Grę wygrywa drużyna, która jako pierwsza obejdzie swoim pionkiem całą obręcz (rozgrywkę rozpoczyna się na czarnych polach punktacji i na nich się kończy). Ciekawostką jest to, że ostatnie pola tuż przed „metą” oznaczono kolorem niebieskim i w momencie, gdy pionek drużyny na nich się znajdzie, wtedy przeciwnicy wybierają tematykę z dostępnych (czyt. zamocowanych do obręczy) kart.

Tak wygląda rozgrywka.

Jak już wspomniałem wcześniej, charakter rozgrywki jest bardzo prosty w rozumowaniu. Sama gra gwarantuje sporo emocji i śmiechu. Podczas testu HINT rozegrałem ze znajomymi kilkanaście partii. Najwięcej trudności sprawiły niektóre motywy muzyczne, które dla mnie i innych graczy były zupełnie obce. Ale w końcu o to w tym chodzi, nie wszystko musi układać się po naszej myśli. Gorąco polecam!

Dziękujemy wydawnictwu Rebel za udostępnienie egzemplarza do recenzji.

SZCZEGÓŁY:
Tytuł: HINT
Zawartość pudełka:
150 kart z hasłami
obręcz
2 pionki
tabliczka
ścieralny mazak z minigąbką
90-sekundowa klepsydra
instrukcja
Informacje dodatkowe:
Wiek: 15+
Liczba graczy: min.4 osoby
Przewidywany czas gry: 30 minut
Wydawca: Rebel
spot_img

Bądź na bieżąco z naszymi recenzjami. Obserwuj Nerdheim w Google News

komentarze

Subskrybuj
Powiadom o
guest
To pole jest wymagane. Przed jego zaznaczeniem koniecznie zapoznaj się z podlinkowanym dokumentem
0 komentarzy
Inline Feedbacks
Zobacz wszystkie kometarze
Łukasz „Kisiel” Krzeszowiec
Łukasz „Kisiel” Krzeszowiec
Rocznik ’88. Fan komiksu, dobrej książki i filmu. Lubi posłuchać ostrzejszych brzmień. Swój gust muzyczny przyprawia klasyką oraz muzyką elektroniczną. Nie znosi owijania w bawełnę i jak ognia unika „niepracującej szlachty” czy „absolwentów szkół robienia hałasu”. W wolnych chwilach poluje na prawdziwe pokemony, włócząc się z wędką wzdłuż brzegów Królowej Rzek, zdradzając ją chwilami z innymi ciekami i bajorami. Nieuleczalny fanatyk włoskiego futbolu (wierny kibic Interu Mediolan). Wielbiciel dobrego piwa i whisky. Czasem popełnia recenzje, by innym razem nabazgrolić coś z zupełnie innej beczki. Podczas ostatniego remontu w jego domu, jeden z majstrów stwierdził, że ma nierówno pod sufitem.
Kreatywne zdobywanie punktów. Recenzja gry towarzyskiej HINT. Uwielbiam gry towarzyskie. A jeśli losowość stanowi marginalny element, a kreatywność to główny motor napędowy rozgrywki – jestem kupiony. Tak też się stało za sprawą rewelacyjnej duńskiej produkcji HINT, będącej połączeniem imitacji karaoke i kalamburów. Zacznę od kwestii wizualnej. Pierwsze co rzuca się w oczy...
Enable Notifications    OK No thanks