SIEĆ NERDHEIM:

Więcej

    Redakcyjne podsumowanie roku 2020 – gry

    Po filmach i komiksach przyszedł czas na growe podsumowanie poprzedniego roku. Zobaczcie jakie produkcje wybrali nasi redaktorzy i redaktorki, jako te najlepsze w 2020. Zachęcamy równiez do dzielenia się swoimi typami w komentarzach.

    ZOBACZ TAKŻE:

    KERBER

    5. Baldurs Gate 3 (Early Access)

    Powrót króla rpg? Jeszcze zobaczymy. BG3 zaprasza póki co do wersji wczesnego dostępu, a na resztę poczekamy. BG3 jest ważne dla mnie z kilku powodów – raz, że to kolejna część wielkiej sagi, dwa, że to pierwszy duży tytuł wykorzystujący w pełni mechanikę D&D5, która potrzebowała takiej reprezentacji w wirtualnych światach, łącząc hobbystów przed ekranem i tych z kostkami w dłoniach.

    4. Final Fantasy VII Remake

    Remake bardzo popularnego tytułu, wybijającego się w oczach wielu fanów poza całość swojej franczyzny. Czy udany? Tu zdania są podzielone. Sam nie jestem fanem wydania gry w odcinkach ani tego, że Square zamierza mieszać w fabule – a widząc jak potrafią kombinować przy FF, czy ugh, Kingdom Hearts, to mam dreszcze. Wciąż – to długo wyczekiwany remake.

    3. Horizon Zero Dawn (wersja PC)

    Porażający exclusive z PS4 w końcu na PC. Ludzie kupowali sobie konsole by w to pograć, a wiele osób skakało pod sufit gdy grę ogłoszono w końcu na PC. Pewne mechaniki się zestarzały, były problemy z optymalizacją, ale gra pozostaje super. I ważny jest fakt, że taki tytuł w końcu trafił na inne platformy, co daje nadzieję na przyszłość wszystkim fanom exclusive Sony.

    2. Cyberpunk 2077

    Niezależnie od osobistej opinii, tony bugów i problemów ze starszymi konsolami – to gra na którą oczekiwano żarliwie od ośmiu lat. Jej premiera, jakby kłopotliwa nie była, jest ważna dla historii gier komputerowych. O tym tytule jeszcze długo będzie mówiło się pod każdym możliwym kątem.

    1. Hades

    Indyczek dopracowany do najdrobniejszego szczegółu, ze świetną i nie nudzącą się akcją oraz ściskającą za serce fabułą i postaciami. Indyczek roku, który zebrał dwie nagrody na Games Award i w moim odczuciu, powinien zebrać jeszcze trzecią, za fantastyczną muzykę.

    LOU

    5. Tom Clancy’s The Division 2: Władcy Nowego Jorku

    Division 2 ma masę grzechów i zdecydowanie wolę pierwszą odsłonę. Jednakże wprowadzone w Warlords sezony i powrót znanych postaci obudziły mój sentyment. Miło było wrócić do wielkiego Jabłka i poznać dalsze działania Keenera. Polowanie na zbuntowanych agentów trwa.

    4. Call of Duty: Warzone

    Lubię online shootery. Mimo iż kampanii kilku ostatnich odsłon COD nie ukończyłam, kierowana dobrymi opiniami, sprawdziłam Warzone. Gra daje masę frajdy, a tryb BR zachęca do wielokrotnego rozgrywania i nie przeszkadzają mi ani psujące grę bugi ani liczni oszuści. Przyszłam spróbować, zostałam z tytułem na wiele godzin.

    3. Hunt: Showdown (wersja PS4)

    Opowieść grozy rozgrywająca się w Luizjanie XIX wieku, pełnej postaci z mitów voodoo i łowców nagród polujący na rzeczone monstra i innych śmiałków. Hunt ma wysoki próg wejścia i stawia na wymagające PVP wymieszane z mocno zaakcentowanym PvE. Warto podjąć wyzwanie, bo gra zachwyca zarówno klimatem, jak i innowacyjnym podejściem do rozgrywki.

    2. Assassin’s Creed: Valhalla

    Ubisoft odrobił lekcję z Odysei i wydając Valhallę zaoferował najlepszą odsłonę Asasyna w historii. Genialna oprawa muzyczna, intrygująca fabuła, ulepszony system walki,  mnóstwo
    opcjonalnej zawartości, która nie nudzi, dużo nawiązań do lore, wszędobylska brutalność i rubaszny humor. I femEivor na zawsze w sercu.

    1. The Last of Us: Part II

    Nie było w 2020 roku gry równie odważnej, kontrowersyjnej, zostawiającej konkurencję daleko w tyle. Chylę czoła przed Naughty Dog, które nie miało litości dla graczy i swoich bohaterów
    fundując emocjonalny rollercoaster. Przepiękna wizualnie, fantastycznie opowiedziana historia, ze scenami i postaciami na długo zapadającymi w pamięć.

    SEVERAN

    5. Chernobylite (Early Access)

    Od czasów S.T.A.L.K.E.R.A interesuję się grami osadzonymi fabularnie z Czarnobylu. Kibicowałem tej produkcji od czasów zapowiedzi i startu early accessa i się nie zawiodłem. Klimat i lokacje to bardzo mocne strony tej gry

    4. Ghostrunner

    Poprzedni rok większość graczy upłynął pod znakiem oczekiwania na Cyberpunka 2077. Szkoda, że premiera tej produkcji nie odbiła się tak dużym echem, bo zdecydowanie ją wszystkim polecam.

    3. Medieval Dynasty (Early Access)

    Kolejny Early Access w moim zestawieniu. Medieval dynasty to survival, który wreszcie ktoś postanowił osadzić w interesującym mnie okresie. Wsparcie twórców jest bardzo znaczące, więc z przyjemnością uczestniczę w ocenianiu gry i badam nowe ulepszenia dodane podczas kolejnych aktualizacji.

    2. Baldurs Gate III (Early Access)

    Pierwszy odsłona tej serii była również pierwszą grą, w którą zagrałem na własnym (również pierwszym w życiu) komputerze stacjonarnym. Do dziś pamiętam te nerwy wynikające z częstego zmieniania płyt w napędzie. Na trzecią część czekałem z wielkim zaciekawieniem i choć nie dostałem na starcie pełnoprawnego produktu, to z każdym kolejnym etapem produkcji zainteresowany jestem jeszcze bardziej.

    1. Assassin’s Creed: Valhalla

    Mitologia nordycka i czasy wikingów, to tematy bardzo bliskie memu sercu. Niezwykle ucieszyłem się, gdy Ubisoft zapowiedział grę osadzoną w tych czasach. Moim zdaniem jest to najlepsza część serii. Gram do dziś i z niecierpliwością czekam na nowe dodatki.

    JURKIR

    5. Peaky Blinders Mastermind

    4. Among Us

    3. Gris

    Jeśli jakiś tytuł można nazwać dziełem sztuki, to właśnie ten. Zarówno na warstwie narracyjnej, graficznej i muzycznej. Cudowny indyk, który każdemu polecam.

    2. Hades

    Wciągająca gra, w której umieranie nie frustruje. Super Giant Games, wzięło najlepsze rzeczy ze swoich poprzednich tytułów i stworzyło swoje opus magnus. Już nie mogę się doczekać ich kolejnej produkcji.

    1. Spiderman Miles Morales

    Insomniac Games poprawił wszystkie błędy z poprzedniego Spider-Mana i zbudował na nich fenomenalną grę.

    SHALLAYA

    5. Mount&Blade II Bannerlord (Early Access)

    Dwa wczesne dostępy na liście to dość zaskakujący wynik, ale tak można podsumować cały rok 2020. Co ciekawe jest to mój pierwszy EA w ogóle. Nie żałuję! Mount&Blade Bannerlord… to poprostu Mount&Blade. Właśnie z tego powodu zawsze znajdzie miejsce na mojej liście. Mam nadzieję, że w przyszłym roku, po oficjalnej premierze, będę mogła go umieścić na wyższej pozycji.

    4. Assassin’s Creed: Valhalla

    Chociaż seria Assasin’s Creed zaczęła mnie nieco męczyć, to Valhalla jest solidnym tytułem, który po koszmarnie nudnej Odysei, przywrócił mi radość ze skrytobójczego mordowania niemilców w masowych ilościach. Poza tym – kto nie lubi wikingów?

    3. Medieval Dynasty (Early Access)

    Może to kwestia lokalnego patriotyzmu, ale Medieval Dynasty to gra której potrzebowałam, nawet o tym nie wiedząc. City builder połączony z survivalem? Genialne w swojej prostocie. Już w obecnej formie jest to tytuł niesamowicie grywalny, a regularne patche wciąż dodają nową zawartość, spełniając obietnice twórców. Najlepszy pożeracz czasu ostatnich lat, mimo wczesnego dostępu, ląduje na miejscu trzecim.

    2. Horizon Zero Dawn (PC)

    Świat się kończy, exclusive na Pecetach! Mam nadzieję, że trend się utrzyma i jako zatwardziały wróg padów będę miała szansę nadrobić kolejne konsolowe klasyki.
    HZD wciągnęło mnie na długie godziny. Może fabuła nie należy do najambitniejszych, postacie są dość płaskie, a system walki czasami wkurzał, ale za absolutnie przepiękny, oryginalny świat wykreowany ląduje na drugim miejscu mojej subiektywnej listy 2020 roku.

    1. Cyberpunk 2077

    Mimo zawiedzionych oczekiwań, niespełnionych obietnic i pewnego zarobaczenia, Cyberpunk 2077 to dla mnie wciąż najlepsza gra tego roku. Więcej o tym w naszej Megarecenzji.

    SNAH

    5. Watch Dogs: Legion

    Jako fan twórczości Ubisoftu poczułem silną potrzebę umieszczenia całości ich portfolio z końca 2020 roku. Legion stoi w rozkroku między heheszkową dwójką a ponurą jedynką co osobiście przypadło mi do gustu. Produkcję tę warto również wymienić ze względu na innowacyjne podejście, w ramach którego zamiast konkretnego protagonisty, sterować możemy każdym z członków DeadSecu. Choć efekt końcowy wzbudził mieszane uczucia to brawa dla twórców za odwagę.

    4. Immortals Fenyx Rising

    Moje największe zaskoczenie 2020 roku. Spodziewałem się Assassin’s Creed dla dzieci, a otrzymałem fajnie wykonaną produkcję mocno zainspirowaną serią o Linku. 20 godzin na Złotej Wyspie sprawiło mi mnóstwo satysfakcji i już niedługo planuję tam wrócić, by zdobyć wszystko, co twórcy przygotowali dla graczy.

    3. Cyberpunk 2077

    Czekaliśmy, czekaliśmy i w końcu jest. Magnum Opus studia CD Projekt RED. Mesjasz elektronicznej rozgrywki. Nowa jakość gier. Wszyscy jednak wiemy, jaki był efekt zderzenia tych oczekiwań z rzeczywistością. Cyberpunk 2077 nie jest jednak tak złą grą. Słusznie oberwała za swoje liczne bolączki, lecz przyznam, że w Night City bawiłem się wybornie. Sądzę, że chętnie wrócę tam jeszcze raz, gdy będę pewien, że programiści dostarczyli nam to co chcieli.

    2. Spiderman Miles Morales

    Ta gra znalazła się w zestawieniu głównie ze względu na mój zaległy zachwyt poprzedniczką z 2018 roku. Marvel’s Spider-Man wciągnął mnie już w pierwszej minucie, a wypuścił dopiero po ukończeniu fabuły i wszystkich DLC oraz zebraniu wszystkich trofeów. Historia Milesa Moralesa pozwoliła mi przynajmniej na chwilę wrócić do bujania się na sieci po ulicach Nowego Jorku. Nowa odsłona bawi równie dobrze oferując jednocześnie ulepszoną oprawę graficzną.

    1. Assassin’s Creed: Valhalla

    Jako wieloletni fan cyklu gier o bractwie skrytobójców, Valhalla była moim zakupowym numerem jeden. Nie miałem zbyt dużych oczekiwań, liczyłem się, że w najlepszym wypadku otrzymam Origins w wersji 3.0 (lub Odyssey 2.0). Końcowy produkt okazał się jednak znacznie lepszy. Otrzymaliśmy mniejszy, lecz lepiej zapełniony treścią świat, pozbawiony bezsensownych misji pobocznych, a także znacznie ciekawszą fabułę pełną odniesień do zapomnianego w ostatnim czasie bractwa. W tej chwili licznik pokazuje około 80 godzin, a średniowieczna Anglia wciąż ma mi wiele do zaoferowania.

    YAIEZ

    5. Cyberpunk 2077

    Zacząłem od krytycznego podejścia wobec narzekających na grę, a po ponad 50 godzinach w Night City coraz częściej zaczynam krytycznie podchodzić do samej gry. Chrzanić bugi, w wielu misjach pobocznych po prostu nie czułem możliwości postąpienia w sposób, który odpowiadałby headcannonowi mojego protagonisty, a to w RPG zgrzyta mi niesamowicie. Poza tym całkiem sporym mankamentem bawię się wciąż świetnie, nadal mam pełno rzeczy do odkrycia i na siłę muszę odrywać gębę od monitora. Ogram raz, ogram znowu, może nawet trzeci raz w bezpośredniej sukcesji. Niewiele gier jest mnie w stanie do tego namówić.

    4. Assassin’s Creed Valhalla

    Odgrzewany kotlet od Ubisoftu? Biere zawsze chętnie. Jeśli ktoś nie lubi polityki tej firmy, to nie powinien się za tę grę zabierać. Robali w dalszym ciągu jest pełno, ale dzięki temu tytułowi przez bardzo długi czas będę miał zapychacz wolnych chwil. Głównie kupiły mnie piękne widoki i eksploracja. Nie ukrywam też, że od dawna czekałem na Assassyna w klimatach północnych i realizacja prawie w ogóle nie odbiega od moich oczekiwań. Jest obszernie i epicko, a walka, pomimo coraz mniejszego skupienia na podchodach, niesamowicie satysfakcjonuje.

    3. Ghost of Tsushima

    Odgrzewany kotlet od Ubisoftu? A nie, wróć… nowe, świeże danie, które tylko trochę kojarzy się z odgrzewanym kotletem, a w smaku okazuje się być świeżynką o wyjątkowym charakterze? Oczekiwałem pięknej, skrajnie atmosferycznej gry ze skrajnie dopracowanym systemem walki i właśnie to dostałem. Wciąż zbyt rzadko mamy okazję podążać za wiatrem w tych realiach historycznych. Mam nadzieję, że ta gra to zmieni.

    2. Mortal Shell

    Nie umiem w to grać, nigdy nie przejdę, cudem tylko nie rozwaliłem monitora z irytacji. Wiem, okropny ze mnie casual, ale mimo to czerpię ogromną satysfakcję z cięgów serwowanych mi przez „Mortal Shell”. Moim zdaniem najbardziej udany soulslike ostatnich lat, a klimat settingu zdecydowanie przebija stylistyką nawet remake „Demon’s Souls”. Uczeń przerósł mistrza? Niekoniecznie, ale depcze mu po piętach i potrafi wprowadzić jakieś świeże mechaniki do gatunku.

    1. Horizon Zero Dawn (PC)

    Kuriozalny przypadek, bo takie gry zwykle lepiej mi wchodziły na konsoli, a do mocnego wejścia w buty Aloy potrzebowałem wersji na PC. Niezależnie od platformy największą robotę odwala tutaj doskonały, unikatowy pomysł na świat. Niezależnie od tego, jak bezsensowne jest polowanie z łukiem na kolosalne, metalowe generatory powszechnego mordu, satysfakcja z kozaczenia maszynom jest ogromna.

    SGONERA

    5. Desperados III

    Moim zdaniem premierze tej produkcji nie towarzyszył tak duży rozgłos, na jaki z pewnością ona zasłużyła. Ostatnie dzieło studia Mimimi Games jest naprawdę świetnym i bardzo dobrze przemyślanym produktem, który mogę polecić zarówno fanom oryginałów, jak i graczom nie mających wcześniej z nimi do czynienia. Jeśli do tej pory z jakiegoś powodu nie sprawdziliście jeszcze tego tytułu – dłużej nie zwlekajcie!

    4. Fall Guys: Ultimate Knockout

    Tytuł ten znalazł się na mojej liście z jednego tylko powodu. Żadna inna gra w 2020 roku nie pochłonęła mnie, aż tak mocno i niespodziewanie. Ogromna popularność Fall Guys trwała raptem tylko kilka tygodni, czyli mniej więcej tyle ile moja miłość do tego tytułu. Czas ten wspominam jednak bardzo dobrze i zdarza mi się jeszcze czasami wrócić do wspomnianej produkcji.

    3. Ghost of Tsushima

    Tytuły ekskluzywne od Sony to coś, co pozwoliło im zdominować poprzednią generację konsol. Ghost of Tsushima był ostatnią taką produkcją dla PlayStation 4. Spodobał mi się w nim głównie japoński klimat oraz system walki. Wystarczyło to do tego, bym spędził w nim kilkadziesiąt godzin. Niestety, nie jest on w mojej opinii pozbawiony paru wad. Przede wszystkim wykorzystuje mechaniki znane dobrze z wielu podobnych gier i przez to dla wielu może wydać się dziełem zbyt wtórnym.

    2. Ghostrunner

    Jeżeli miałbym jakiemuś tytułowi przyznać nagrodę za „Największe zaskoczenie 2020 roku”, to Ghostrunner z pewnością by ją zdobył. Ta niesamowicie przemyślana produkcja zapewniła mi w ostatnich tygodniach masę przyjemności, a jednocześnie potrafiła doprowadzić do skraju wytrzymałości. Cóż, miłość do wymagających dzieł bywa czasami naprawdę trudna. Nigdy bym nie przypuszczał, że za moje dwie ulubione gry tego roku będą odpowiedzialne studia z Polski.

    1. Cyberpunk 2077

    Najnowszemu dziełu CD Projekt Red można zarzucić z pewnością bardzo wiele. Słaba optymalizacja na konsole mijającej generacji oraz masa różnego rodzaju błędów to tylko początek. Mimo tych wad żadna inna gra w tym roku nie zdołała mnie pochłonąć w takim stopniu jak ta. Zakochałem się w Night City i jestem przekonany, że spędzę w nim jeszcze dziesiątki godzin. Z niecierpliwością czekam na nadchodzące aktualizacje i DLC.

    Bądź na bieżąco z naszymi recenzjami. Obserwuj Nerdheim w Google News

    komentarze

    guest
    0 komentarzy
    Inline Feedbacks
    Zobacz wszystkie kometarze
    Sebastian „Severan” Kuryło
    Sebastian „Severan” Kuryło
    Jestem założycielem i pomysłodawcą tego portalu. Uwielbiam gry RPG z serią Dragon Age na czele, lecz nie pogardzę także i klasycznymi grami “bez prądu”. Prowadzę również wortal związany z serią Dragon Age. Uwielbiam czytać kryminały i książki fantasy. Każdą wolną chwilę w swoim życiu poświęcam rodzinie oraz serialom – pochłaniam ich zdecydowanie za dużo, no ale z nałogu tak łatwo wyjść się nie da :).